Marzec był to dla mnie bardzo intensywny miesiąc ale za to emocji i satysfakcji nie brakowało. Pierwszy raz miałem okazję pojechać Strade Bianchę, nasz lider Peter Sagan niestety tego dnia trochę się rozchorował a kiepska pogoda tylko pogorszyła sprawę i nie chcąc przesadnie ryzykować wycofał się na bufecie. Nie był to dla nas dobry dzień a podobnie sprawa wyglądała dzień później  na GP Larciano.

Ale a to kolejny mój wyścig kolejny wyścig był już super! Na Tirreno-Adriatico trochę słabo pojechaliśmy na pierwszym etapie (jeździe drużynowej na czas), ale potem Peter był cztery raz na podium, raz trzeci raz drugi dwa razy pierwszy! Drugie zwycięstwo, w Fermo, było to naprawdę coś fantastycznego. Satysfakcja dla niego i dla nas była ogromna! Tym razem Rafał Majka długo pracował na podjeździe i zrobił idealną robotę na ostatnich kilometrach. Niestety miał trochę problemów w tam tym tygodniu i nie mógł walczyć na generalce, ale sezon w sumie długi, Mistrz jeszcze nie raz pokaże że jego miejsce jest w czołówce.

Także na Mediolan-Sanremo wszyscy byli wpatrzeni na to co zrobi Sagan ale jemu to kompletnie nie przeszkadzało. Plan wykonywaliśmy zgodnie z założeniem, po Cipressi Peter miał obok siebie jeszcze trzech kolarzów (Mnie, Bodnara i Benneta) a potem zaatakował na Poggio, zrobił numer, ale niestety miał Polak na kolę 😁. Pary centymetrów brakowało Peterowi. Brawo dla Kwiatka, ale to chyba pierwszy raz kiedy nie cieszę się ze zwycięstwa Polaka hehe 😁.
Po Sanremo miałem dzień przerwy i znowu byłem na starcie, jechałem trzy etapy na Vuelta Catalunia a potem poleciałem do domu żeby móc się trochę zregenerować. W kwietniu znowu nie będę miał lekko, od jutra startuje w Kraju Basków, 6 etapów a potem Ardeny czekają na nas!

Obserwujcie mój profil na FB i trzymajcie kciuki 🙂